LABIRYNCIK

Trochę charytatywnej komercji

09 maja 2012, 10:12:13

To nie będzie długi wpis. Postanowiłam komuś pomóc i go zareklamować. Szczerze mu dopinguję i trzymam kciuki, bo w to co robi włożył już wiele serca i czasu.

Panie i Panowie,
Sklep wędkarski WOBLEREK zaprasza!
http://sklep-woblerek.pl/

Bobo-translator cz. 1

02 marca 2012, 12:57:02

Moje dziecię już od jakiegoś czasu mówi. Mówi dużo i różne rzeczy, mówi głównie po bobasowemu ale mówi też po naszemu (a przynajmniej tak się jej wydaje). Oczywiste jest, że tylko osoby, które przebywają z Niunią cały czas rozumieją co mówi. Ponieważ tempo poznawania nowych słówek i zwrotów jest tak duże że słownik rośnie w szybkim tempie, a warto coś z tego zapamiętać (bo to fajne), postanowiłam trochę tego spisać. Dla potomności. I dla Babci, która zbyt mało rozumie z tej bobasowej mowy, a będzie musiała się czasem z tym bobasem dogadać :)

"mosio" - najważniejszy przyjaciel bobasa - smoczek
"aś" wcześniej również "taćś" - używane zamiennie jako proszę (masz), poproszę (daj), dziękuję
wcześniej "tot", teraz "koć" - kot
"peś" - pies
"kaćsi" - kręci, porusza się
"mana" - banan
"fuf" - żółw
"fofa" - sowa
"papa" - w zależności od kontekstu "lampa", "światło" lub "małpa"
"bacia" - babcia
"ma" - nie ma
"bibiś" - dwa miesiące dochodziliśmy z Miśkiem co to jest "bibiś". Kiedy pytaliśmy Niunię gdzie jest "bibiś" licząc że pokaże, mówiła "ma". Myśleliśmy już, że to może wobec tego jakaś czynność (jak "kaćsi"), ale nie. Aż w końcu się okazało. "Bibiś" to BabyTv, kanał z bajkami :))))

Mam to na końcu języka

04 stycznia 2011, 13:30:41

Moja rozmowa z Pavulonem

Ja: Jak się nazywa ten z Mam Talent?

  • P.: Prokop
  • Ja: O właśnie bo tego drugiego pamiętałam a tego nie mogłam sobie przypomnieć. Yyyyy, ale jak się nazywa ten drugi bo teraz tego nie pamiętam

    [Pavulon głośno myśli wyliczając pokolei wszystkie litery alfabetu i próbując przypomnieć sobie na jaką lieterę było jego imię]

    Ja: Wiem, jego imię było na A a nazwisko na Z
    P.: [otwiera stonę MT i czyta] Szymon Hołownia
    Ja: O! No właśnie ;)

Poszukiwany...

23 lutego 2010, 12:20:45

W nocy z 19 na 20 lutego zaginął pewien mieszkaniec Białołęki.
Poszukiwany - pseudonim Sznurek - ostatni raz był widziany w piątek, 19 lutego około godziny 19.00 w klubie TERRARIUM. Miał na sobie szaro-brązową, wężową skórę.

Rysopis: Łysy, około 90 cm wzrostu, smukłej budowy ciała, oczy czarne, okrągłe.

Znaki szczególne: Na głowie ma charakterystyczną plamę w kształcie kurzej stopy.

Poszukiwany nie jest niebezpieczny dla otoczenia, jednak zaniepokojony może dziwnie się zachowywać i nerwowo pokazywać język. Co kilka miesięcy miewa napady ekshibicjonizmu.

Poniżej zamieszczamy fotografię poszukiwanego z miejsca, gdzie ostatni raz był widziany.





foto



Wszystkie osoby, które mogłyby coś wiedzieć na temat pobytu poszukiwanego, proszone są o kontakt poprzez tą stronę.


;)

Jaga u lekarza

10 października 2009, 19:23:59

Jagusia moja kochana i jej teksty.
Poszła Jaga do lekarza z dzieckiem. W poczekalni siedziało kilka "starszych" pań więc grzecznie zapytała...

Jaga: Czy mogę wejść bez kolejki bo jestem w ciąży (czyt. z brzuszyskiem) i z dzieckiem?
Jakaś kobieta: Kiedyś kobiety w takiej ciąży jak Pani to w polu robiły
Jaga: Kiedyś to takie stare baby jak Pani już dawno nie żyły.

I weszła do gabinetu.

25 września 2009, 11:17:44

Rozmawiam z Nataszą o książeczkach dla dzieciaków...

Ja: Miałam taką fajną książeczkę "Kuchnia pełna tajemnic" z przepisami dla małych dzieci. Myszki z sera, jezioro z żelatynki, rybki z marchewki i tym podobne pierdoły.
N: Ja miałam dla dzieciaków jakąś taką książeczkę "Nastolatki szyją", "Nastolatki gotują"...

[z za winkla odzywa się Pavulon]
P: Nastolatki haftują...

Robotnik

24 września 2009, 11:42:14

Ostatnio koło mojej pracy robią dużo różnych remontów. Z korytarzowego okna widać skarpę, po której krzątają się robotnicy, to z łopatą, to z kosiarką.
Idziemy na kawę/herbatę jak zwykle stadem. Idę, i widzę z okna na skarpie jakieś "porzucone" ciuchy, koszukla i chyba spodenki. A moi panowie jak zwykle nie mogą przejść koło tego spokojnie...
P: O, a przedtem leżał tu facet i się opalał
R: Aż w końcu wyparował...

ROTFL... :)))

Ciasto

04 września 2009, 10:16:31

Koledzy w pracy podsłuchali moją rozmowę telefoniczną z Jolandą...

P: To kiedy przynosisz ciasto do pracy?
Ja: No przecież słyszałeś że nie mam jeszcze trzepaczki do jajek
P: Ale nie musisz mieć trzepaczki, wystarczy mikser.
Ja: Ale ja nie mam żadnego robota kuchennego poza... [tu P mi przerwał i sam dokończył..]
P: ... poza mężem

Hehe, żeby Misiek to usłyszał to by mu dał... :)

Głupi ma zawsze szczęscie - czyli Pracka cz. 2

22 sierpnia 2008, 15:23:42

Właśnie uświadomiłam sobie, że nie pochwaliłam się MaGazynieRem. Tak, tak, tak! Mam to za sobą :) Poszło łatwiej niż myślałam.


W piątek, przed obroną miałam spotkanie z promotorem. Przy okazji spotkałam też kolegę – Piotrka. Ponieważ mieliśmy tego samego recenzenta i pisaliśmy prace na podobne tematy, wspólnie zastanawialiśmy się jakie może zadać pytanie. Piotrek zasugerował że pewnie swoje ulubione, czyli czym się różni baza danych od hurtowni danych. Przy okazji przetrenowaliśmy odpowiedź na to pytanie :)

Obronę miałam dopiero o 15.00 więc cały dzień usychałam z nerwów. Pojechałam do szkoły i usiadłam pod salą. Tam już czekał kolega Piotrek i jakaś panna. Miała mieć obronę tuż po mnie. Trzymała w garści plik kartek na których były pytania egzaminacyjne (a raczej ich zakres) i kuła na pamięć. Miałam wrażenie, że gada jakimś obcym językiem, bo dużo rzeczy już nie pamiętałam a do pytań oczywiście nie chciało mi się zaglądać. Ale postanowiłam posłuchać. Nie miała odpowiedzi dosłownie na klika pytań i zaczęła o nie wypytywać jakiegoś kolesia. A to o jakąś politykę pieniężną, a to strategie cenowe w warunkach oligopolu... [Jessssu! Jaki oligopol? Co to było?] Koleś był jeszcze lepiej obryty niż laska i wyśpiewał jej wszystko. A ja siedziałam i się przysłuchiwałam.
W końcu jednak i na mnie przyszła kolej, więc musiałam stanąć przed komisją. Stres zżerał mnie maksymalnie. Jednak jak już wydobyłam z siebie pierwszy dźwięk, to reszta poszła jak po maśle. Potem pytania... Promotor zadał mi pytanie z pracy, więc było łatwo (bo przecież sama ją pisałam, to wiedziałam co odpowiedzieć). Dlaczego zastosowała Pani akurat takie narzędzie do prezentacji danych? Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Jednak okazało się że recenzent „wiedział lepiej ode mnie” co mnie do tego zmotywowało i dodał swoje trzy grosze. Nie żebym nie zgadzała się z tym co powiedział na temat tego narzędzia, ale jednak nie to skłoniło mnie do użycia go. Mimo wszystko postanowiłam się nie wykłócać o swoje...
Recenzent zapytał czym się różni baza danych od hurtownie danych. Jakbym to przewidziała :)))) Oczywiście nie miałam problemów z odpowiedzią :) Jednak recenzent jak zwykle musiał wcisnąć swoje trzy grosze...
Ostatnie pytanie musiałam sobie wylosować z kupki. Więc wyciągnęłam karteczką z samego spodu. Pytanie brzmiało: „Strategie cenowe w warunkach oligopolu”. Łuuuaaaaaaaa!!! Lepiej być nie mogło! Dopiero co kilka minut wcześniej usłyszałam odpowiedź na to pytanie więc ją powtórzyłam :) Tu recenzent nie miał nic to powiedzenia. Hehehe. Nie jego dziedzina. Ale za to pani przewodnicząca komisji postanowiła zadać mi pytanie dodatkowe:

Pani: A jaką strategię wykorzystują te przedsiębiortwa?
Ja: Hę... [Co? Jaką strategię?]
Pani: Jaką teorię?
Ja: [Rany, pamiętam tylko jedną teorię... Raz kozie śmierć. Strzelam] Yyyyy, oczywiście chodzi o teorię gier.
Pani: Tak, dziękuję bardzo.

To było mistrzostwo świata w szczęściu.... I tak zarobiłam piąteczkę :)

Klej

24 marca 2008, 17:47:39

Stoję sobie przed witryną sklepową na ulicy Solec, oglądam pierdółki i widzę białą buteleczkę z brązowym napisem: klej do tkanin w proszku. Hmmm... Klej do tkanin to żadna rewelacja, już takie widziałam. Ale tkanina w proszku to jest coś! Niestety nie miałam czasu wejść do sklepu i zapytać czy mają taką. Może bym sobie jakieś spodnie usypała...



====================================
Jogger.PL (c) 2006
  • RSS feed,
  • Valid XHTML and CSS,
  • Wszystkie prawa zastrzeżone.