Z logu banity... czyli jak było w Sofii
22 sierpnia 2008, 14:43:58Sofia - Dzień 1
Warszawa...
08.30 - Wsiadam do taksówki
09.00 - Taksówkarz jedzie najwolniejszym pasem, wszyscy nas wyprzedzają, nawet autobus.
09.20 - Taksówkarz pyta na który terminal. Odpowiadam, że pierwszy.
09.30 - Zajeżdżamy na lotnisko. Idę do odprawy i... Kurde! Ale ze mnie pipka! Na T1 już nie ma odpraw LOTu. Idę do naszego biura upewnić się co do odprawy. Piotruś eskortuje mnie na T2.
10.00 - Jestem przy kontroli bagażowej.
Strażnik: Czy ma Pani jakieś baterie?
Ja: Baterie?
S: Zapasową od laptopa
Ja: A! Tak mam.
S: To proszę pokazac.
Se quva mać moment wybrał. Muszę wygrzebać portfel z jednej torby żeby wygrzebać z niego kluczyk żeby otworzyć kłógkę na drugiej torbie żeby pokazać panu baterię.
11.15 - Samolot wystartował. Ja przysypiam i jednocześnie staram się uważać żeby nie spać na tzw. popielniczkę. Niestety bez sukcesu, ale może nikt nie zauważył.
12.15 - Siedzę od korytarza więc nuuuudaaaa. Zajmę się laptopem.
13.00 - Wylądowaliśmy. A właściwie to jebnęliśmy o pas.
13.05 - Kręcę się i nie mogę znaleźć wyjścia. Gdzie jest quva napis EXIT? Jest! Na papierowej kartce, naklejony na ścianie w kącie. Milena i Tony już czekają.
13.10 - Szukamy samochodu Mileny. Nie pamięta gdzie go zostawiła.
13.20 - Jedziemy, podziwiam miasto. Sofia mi się jak na razie nie podoba.
13.40 - Jesteśmy w biurze. Jest malutkie i fajne. Dosłownie kilka pokoi, jak większe mieszkanie.
17.30 - Wciąż siedzę w biurze i szukam gdzie wcięło pieprzone 10 EUR w raporcie.
18.10 - Walić 10 EUR! Umieram z głodu więc idziemy coś zeżreć.
20.00 - Padam na twarz. Uwalam się do wyra i nie mam zamiaru ruszać się z niego do rana.
Sofia – Dzień 2
06.30 – Pobudka, nie chce mi się wstać. Włączam drzemkę.
06.40 – Nadal nie chce mi się wstać. Włączam drzemkę.
06.50 – Dobra. Trzeba ruszyć dupę.
08.10 – Spakowana. Można iść na śniadanie. Może Tony tym razem nie zaśpi.
08.15 – W restauracji pani informuje mnie, że mam opłacone śniadanie kontynentalne więc mogę jeść tylko z tego bufetu. Flądra!
08.20 – Zjawia się Tony. Poczochrany i z podkrążonymi oczami jak zwykle.
08.45 – Zjawia się Milena i zabiera nas do biura.
09.00 – Hmmm... Jak mam szkolić ludzi w poprawianiu błędów skoro ich nie robią. Ja chcę takich userów w Polsce.
10.30 – Jesssssu! Ci ludzie mają w sobie taki entuzjazm i chcą się tego uczyć! I nie marudzą że nie mają czasu i za dużo pracy. Ja chcę takich userów w Polsce!!!
11.00 – Zaczynamy naszą wycieczkę z przewodnikiem po Sofii. Jedziemy widną o pojemności jednego metra kwadratowego. Przewodniczka jest tak wyperfumowana (jakimiś drogimi perfumami) że można paść.
12.30 – Ja....!!! Oni tu mają jeszcze mury i drogi z czasów rzymskich. Zajebiaszcze!
13.00 – Powrót na lotnisko. Było miło ale już jestem zmęczona.
13.45 – Krążę po lotnisku i szukam WC.
13.47 – Znalazłam WC ale jest nieczynne z powodu czyszczenia. Pani po ichniemu informuje mnie, żebym poszła do tego po drugiej stronie. No to idę.
13.50 – Znalazłam drugi. Też nie czynny. Pani sprzątaczka pokazuje palcem w kierunku trzeciego WC. Idę.
13.51 – Widzę, że ludzie wchodzą więc pewnie jest czynny. Ale nie, damski akurat jest sprzątany. What the fuck!? Jakaś młoda Bułgarka awanturuje się ze sprzątaczką, domyślam się z jakiego powodu i co mówi. Nie potrzebuję akurat w tym momencie tłumacza żeby to zrozumieć.
13.53 - Wreszcie sprzątaczka pozwala nam wejść. Ufff. Co za ulga....
14.00 – Włączam laptopa i... Soprajs soprajs! Tu nie ma żadnego netu. Nawet tego płatnego. Ok. jakoś się obejdę. Za parę minut pewnie zacznie się boarding więc nie zdążę umrzeć z nudów.
14.21 – Wreszcie po trzecim wywołaniu zjawia się palant z GATE’u B7.
Wracamy do domu! Hurraaaa!!!
A dla Ciewaych... Tak wygląda Sfia... :)
![]() |
| Sofia 15-17.04.2 |

