Rozmawiam z Nataszą o książeczkach dla dzieciaków...
Ja: Miałam taką fajną książeczkę "Kuchnia pełna tajemnic" z przepisami dla małych dzieci. Myszki z sera, jezioro z żelatynki, rybki z marchewki i tym podobne pierdoły.
N: Ja miałam dla dzieciaków jakąś taką książeczkę "Nastolatki szyją", "Nastolatki gotują"...
[z za winkla odzywa się Pavulon]
P: Nastolatki haftują...
Robotnik
24 września 2009, 11:42:14Ostatnio koło mojej pracy robią dużo różnych remontów. Z korytarzowego okna widać skarpę, po której krzątają się robotnicy, to z łopatą, to z kosiarką.
Idziemy na kawę/herbatę jak zwykle stadem. Idę, i widzę z okna na skarpie jakieś "porzucone" ciuchy, koszukla i chyba spodenki. A moi panowie jak zwykle nie mogą przejść koło tego spokojnie...
P: O, a przedtem leżał tu facet i się opalał
R: Aż w końcu wyparował...
ROTFL... :)))
Ciasto
04 września 2009, 10:16:31Koledzy w pracy podsłuchali moją rozmowę telefoniczną z Jolandą...
P: To kiedy przynosisz ciasto do pracy?
Ja: No przecież słyszałeś że nie mam jeszcze trzepaczki do jajek
P: Ale nie musisz mieć trzepaczki, wystarczy mikser.
Ja: Ale ja nie mam żadnego robota kuchennego poza... [tu P mi przerwał i sam dokończył..]
P: ... poza mężem
Hehe, żeby Misiek to usłyszał to by mu dał... :)
Z logu banity... czyli jak było w Sofii
22 sierpnia 2008, 14:43:58Sofia - Dzień 1
Warszawa...
08.30 - Wsiadam do taksówki
09.00 - Taksówkarz jedzie najwolniejszym pasem, wszyscy nas wyprzedzają, nawet autobus.
09.20 - Taksówkarz pyta na który terminal. Odpowiadam, że pierwszy.
09.30 - Zajeżdżamy na lotnisko. Idę do odprawy i... Kurde! Ale ze mnie pipka! Na T1 już nie ma odpraw LOTu. Idę do naszego biura upewnić się co do odprawy. Piotruś eskortuje mnie na T2.
10.00 - Jestem przy kontroli bagażowej.
Strażnik: Czy ma Pani jakieś baterie?
Ja: Baterie?
S: Zapasową od laptopa
Ja: A! Tak mam.
S: To proszę pokazac.
Se quva mać moment wybrał. Muszę wygrzebać portfel z jednej torby żeby wygrzebać z niego kluczyk żeby otworzyć kłógkę na drugiej torbie żeby pokazać panu baterię.
11.15 - Samolot wystartował. Ja przysypiam i jednocześnie staram się uważać żeby nie spać na tzw. popielniczkę. Niestety bez sukcesu, ale może nikt nie zauważył.
12.15 - Siedzę od korytarza więc nuuuudaaaa. Zajmę się laptopem.
13.00 - Wylądowaliśmy. A właściwie to jebnęliśmy o pas.
13.05 - Kręcę się i nie mogę znaleźć wyjścia. Gdzie jest quva napis EXIT? Jest! Na papierowej kartce, naklejony na ścianie w kącie. Milena i Tony już czekają.
13.10 - Szukamy samochodu Mileny. Nie pamięta gdzie go zostawiła.
13.20 - Jedziemy, podziwiam miasto. Sofia mi się jak na razie nie podoba.
13.40 - Jesteśmy w biurze. Jest malutkie i fajne. Dosłownie kilka pokoi, jak większe mieszkanie.
17.30 - Wciąż siedzę w biurze i szukam gdzie wcięło pieprzone 10 EUR w raporcie.
18.10 - Walić 10 EUR! Umieram z głodu więc idziemy coś zeżreć.
20.00 - Padam na twarz. Uwalam się do wyra i nie mam zamiaru ruszać się z niego do rana.
Sofia – Dzień 2
06.30 – Pobudka, nie chce mi się wstać. Włączam drzemkę.
06.40 – Nadal nie chce mi się wstać. Włączam drzemkę.
06.50 – Dobra. Trzeba ruszyć dupę.
08.10 – Spakowana. Można iść na śniadanie. Może Tony tym razem nie zaśpi.
08.15 – W restauracji pani informuje mnie, że mam opłacone śniadanie kontynentalne więc mogę jeść tylko z tego bufetu. Flądra!
08.20 – Zjawia się Tony. Poczochrany i z podkrążonymi oczami jak zwykle.
08.45 – Zjawia się Milena i zabiera nas do biura.
09.00 – Hmmm... Jak mam szkolić ludzi w poprawianiu błędów skoro ich nie robią. Ja chcę takich userów w Polsce.
10.30 – Jesssssu! Ci ludzie mają w sobie taki entuzjazm i chcą się tego uczyć! I nie marudzą że nie mają czasu i za dużo pracy. Ja chcę takich userów w Polsce!!!
11.00 – Zaczynamy naszą wycieczkę z przewodnikiem po Sofii. Jedziemy widną o pojemności jednego metra kwadratowego. Przewodniczka jest tak wyperfumowana (jakimiś drogimi perfumami) że można paść.
12.30 – Ja....!!! Oni tu mają jeszcze mury i drogi z czasów rzymskich. Zajebiaszcze!
13.00 – Powrót na lotnisko. Było miło ale już jestem zmęczona.
13.45 – Krążę po lotnisku i szukam WC.
13.47 – Znalazłam WC ale jest nieczynne z powodu czyszczenia. Pani po ichniemu informuje mnie, żebym poszła do tego po drugiej stronie. No to idę.
13.50 – Znalazłam drugi. Też nie czynny. Pani sprzątaczka pokazuje palcem w kierunku trzeciego WC. Idę.
13.51 – Widzę, że ludzie wchodzą więc pewnie jest czynny. Ale nie, damski akurat jest sprzątany. What the fuck!? Jakaś młoda Bułgarka awanturuje się ze sprzątaczką, domyślam się z jakiego powodu i co mówi. Nie potrzebuję akurat w tym momencie tłumacza żeby to zrozumieć.
13.53 - Wreszcie sprzątaczka pozwala nam wejść. Ufff. Co za ulga....
14.00 – Włączam laptopa i... Soprajs soprajs! Tu nie ma żadnego netu. Nawet tego płatnego. Ok. jakoś się obejdę. Za parę minut pewnie zacznie się boarding więc nie zdążę umrzeć z nudów.
14.21 – Wreszcie po trzecim wywołaniu zjawia się palant z GATE’u B7.
Wracamy do domu! Hurraaaa!!!
A dla Ciewaych... Tak wygląda Sfia... :)
![]() |
| Sofia 15-17.04.2 |
Da się na tym zarobić?
20 grudnia 2007, 15:27:48Mamy pierwszą korporacyjną kapelę :) Zebrało się kilka osób które postanowiły pobawić się granie i śpiewanie i stworzyli coś fajnego - Smooth Avenue. Super :) A jeszcze fajniejsze jest to, że można w nich zainwestować i potem na tym zarabiać. Przynajmniej teoretycznie :)
Jest sobie taka stronka, na której każda kapelka szukająca sponsorów może się zarejestrować, zamieścić swoje utwory i zbierać kasę na wydanie płyty. Oczywiście każdy kto zainwestuje (najmniejszy udział to 10$) potem może na tym zarobić (jak płytka się sprzeda). Kawałki "moich" artystów również tam są. Kto chce posłuchać, ściągnąć za darmo, zainwestować niech zajrzy na http://www.sellaband.com/smoothavenue/.
Joggerowy przestój
18 października 2007, 17:33:18Nie mam fazy na pisanie. Przez trzy tygodnie urlopu ani razu nie zajrzałam na Joggiego, nawet do kompa mi się nie chciało zaglądać (a praca magisterska leży i kwiczy). No moooże ze trzy razy otworzyłam, co oczywiście nie znaczy że skorzystałam. A Norymberga leży i czeka na swoje parę słów i im dalej w las tym mniej z niej pamiętam.
Jednak to nie prawda że myślenie nie boli. Osiem godzin gapienia się w monitor i wytężonego wysiłku umysłowego powoduje że o godzinie siedemnastej boli mnie czacha, mózg się gotuje, z uszu dymi i zdecydowanie w domu nie mam ochoty na kolejne spędzone minuty przed komputerem.
O rany... dobra... muszę kończyć bo do roboty mnie gonią...
Poreklamujmy nasz kraj.
29 sierpnia 2007, 14:12:42"Moi drodzy,
Prezentacja Polski na najbliższym [...tu pada nazwa imprezy...] Meeting ozdobiona będzie atrakcyjnymi zdjęciami naszego kraju. W związku z tym chciałbym, jeśli nie macie nic przeciwko temu, do prezentacji wybrać zdjęcia zrobione przez Was. Polska widziana oczami pracowników [...nazwa firmy...] to moim zdaniem dużo lepszy pomysł, niż obrazki ściągnięte z Google. W związku z tym zapraszam wszystkich chętnych do przesłania ciekawych i przyjemnych wizualnie zdjęć krajobrazów miast i wsi naszej Ojczyzny do [...nazwisko osoby...] do piątku, 31 AUG. Jako, że nie jest to konkurs nagród nie przewidujemy, najfajniejsze zdjęcia ozdobią prezentacje nt. [...nazwa firmy...] w Polsce i rozsławią nasz kraj na całym świecie.
Pozdrawiam,
[...imię i nazwisko...] | Country Manager"
W odpowiedzi na tego maila jeden z pracowników odpisał:
:) Piękna nasza Polska cała ! :) hehehehe………….
I nadesłał:

Heyah



Mecz druga liga Polska

Zakaz


Z powodów różnych nazwa firmy, nazwiska osób oraz inne nazwy mogące ułatwić identyfikację firmy zostały zastąpine "[...]"

